Sprzedając mieszkanie, trzeba będzie dostarczyć kupującemu świadectwo energetyczne. Za jego brak nie będzie kar, ale bez niego mieszkanie trudniej będzie sprzedać. Prezydent RP podpisał ustawę nowelizującą prawo budowlane. Zgodnie z nią także LWSM Morena będzie miała obowiązek wystawiania na pisemny wniosek właściciela mieszkania świadectwo charakterystyki energetycznej. Czy spółdzielnia jest do tego nowego zadania przygotowana?
Świadectwa energetyczne to pomysł unijny. Mają one motywować do ograniczania zużycia energii w istniejących budynkach oraz zachęcić do energooszczędnego budowania. Obowiązek ich posiadania przewiduje dyrektywa w sprawie charakterystyki energetycznej budynków. Każde państwo UE musiało dostosować swoje przepisy do jej wymagań.
Każdy, kto będzie chciał sprzedać mieszkanie, będzie musiał mieć świadectwo energetyczne. Fot. Tg
- Morena o tyle jest częściowo przygotowana, że na dziś już jedna z pracownic ma uprawnienie do wystawiania takich świadectw – zapewnia Eugeniusz Głogowski, wiceprezes spółdzielni. - To kierownik Działu Mediów. Pośrednio mamy dodatkowo dwóch przygotowanych do tego zadania pracowników. Czy wnioski będą masowo wpływać, czas pokaże. Tak więc poradzimy sobie z tym zadaniem.
Zgodnie z nowelą prawa, właściciel, który sprzedaje mieszkanie lub dom, musi przedstawić u notariusza świadectwo energetyczne. Podobnie będzie w razie wynajmowania mieszkań (domów). Od tej zasady przewiduje się wyjątki, m.in. w wypadku wykupu mieszkań spółdzielczych na własność. Nowela nie wprowadza jednak sankcji za brak świadectwa. Sprzedaż lokalu (domu) bez świadectwa będzie więc ważna.
Notariusze korzystają ze stanowiska Krajowej Rady Notarialnej, zgodnie z którym sprzedający ma obowiązek pokazać certyfikat tylko na wyraźne żądanie kupującego. Nic się nie zmieni, gdy chodzi o nowe budynki. W ich wypadku świadectwo jest nadal obowiązkowe, inaczej nie dostanie się pozwolenia na użytkowanie.
Zwiększy się o kilkaset tysięcy grupa osób, które mają prawo do wystawiania świadectw energetycznych. Prawo takie dostaną bowiem także inżynierowie, którzy nie mają tytułu magistra. Będzie ono przysługiwało im z mocy przepisów (tym, którzy ukończyli architekturę, budownictwo, inżynierię środowiskową, energetykę lub kierunek pokrewny w rozumieniu ustawy o szkolnictwie wyższym). Pod warunkiem jednak, że spełnią inne wymagania stawiane przez przepisy. W tej chwili prawo do wydawania świadectw przysługuje tylko osobom z tytułem magistra. Nie ma przy tym znaczenia, czy pracowały wcześniej w budownictwie, czy nie.
Nowela zapewnia też większy profesjonalizm osób, które wystawiają świadectwa. Dlatego będą się one musiały ubezpieczać od odpowiedzialności cywilnej. Dzięki temu, jeśli popełnią błąd, łatwiej będzie uzyskać od nich odszkodowanie. Minister infrastruktury będzie odbierał uprawnienia do wydawania certyfikatów osobom bez OC lub wydającym je z błędami. Powstanie też jawny urzędowy rejestr, tzw. czarna lista osób, które źle i nieuczciwie wykonują swoje obowiązki (m.in. złamanie przepisów, naruszenie etyki zawodowej albo zaufania publicznego). Przepisy dokładnie precyzują, jakie są procedury umieszczenia takich osób na liście, a także ich wykreślania.