Ocena: (Oceń klikając na ilość gwiazdek)
 _PRINTPAGEARTICLE...  A | a 
 

Oszczędność czy marnotrawstwo?

Docieplenia budynków to temat, który rozgrzewa atmosferę - dosłownie i w przenośni - wszędzie tam, gdzie stoją bloki z wielkiej płyty. Nie inaczej jest u nas.

Swoją opinią chciałby podzielić się na łamach Życia Karwin ekspert z dziedziny architektury Radosław Ziejka.

 

 

Część bloków jest już docieplonych, pozostałe - nie (fot. dk)

- Już dawno doszliśmy do wniosku, iż budynki zbudowane z wielkiej płyty w latach 70. ubiegłego wieku nie spełniają norm, związanych z przenikalnością cieplną ścian zewnętrznych i stropów – uważa Radosław Ziejka. - Nie przewidziano takiej sytuacji i prace ulepszające trzeba wykonywać na istniejących budynkach. Zarządcami bloków wykonanych w technologii wielkiej płyty, były przeważnie spółdzielnie mieszkaniowe. Tam powstawały plany finansowo-rzeczowe, które zawierały prace związane z dociepleniami. Nikt nie myślał jeszcze wtedy o przyszłej konieczności dodatkowego mocowania zewnętrznych warstw z betonu zbrojonego, poprzez warstwę izolacyjną z wełny mineralnej lub styropianu, do warstwy konstrukcyjnej, czyli nośnej. Wieszaki wewnątrz ścian wykonane zostały ze stali tak mizernej jakości, że z biegiem lat ulegały korozji, co zwiększało ryzyko odpadania od elewacji i tworzyło bardzo poważne zagrożenie bezpieczeństwa przechodniów.

Sandały do kożucha

Do docieplania ścian zewnętrznych stosowano płyty styropianowe, mocowane do płyt zewnętrznych i pokrywane tynkiem.

- Ubolewać należy, iż w wielu spółdzielniach zarządy były zastępowane w procesach decyzyjnych dotyczących planów finansowych przez rady nadzorcze – twierdzi Radosław Ziejka. - Stąd wzięły się decyzje polegające na okrojeniu powierzchni podlegających docieplaniu. Rezygnowano w imię fałszywie pojętej oszczędności z docieplenia: obustronnie ścian bocznych balkonów i loggii oraz obustronnie podestów balkonowych.

Zdaniem architekta, w związku z tym faktem powstawały tzw. mostki termiczne, które obniżały parametry cieplne całych budynków, powodując w newralgicznych miejscach przenikanie zimna do środka i przemarzanie ścian.

- Można przyrównać takie rozwiązanie w sposób bardzo kolokwialny do założenia do ubioru zimowego letnich sandałów – dodaje R. Ziejka. - Osoba tak ubrana nigdy nie zazna komfortu cieplnego.

Jest na wszystko rada

Na czym miałoby polegać zlikwidowanie tego uciążliwego mankamentu?

- Na wykonaniu brakujących z obu stron dociepleń ścian balkonowych oraz remontu balkonów z obustronnym dociepleniem podestów – radzi Radosław Ziejka. - Przy tym rozwiązaniu należałoby przy okazji wykonać hydroizolację płyt, ich prawidłowe opierzenie oraz nową wylewkę betonową. Każde bowiem półśrodki nie prowadzą do pozytywnych rezultatów. Jesteśmy zbyt biedni, aby wykonywać prace połowicznie. Lepiej zrobić to raz, a porządnie. Drugi mankament, polegający na sprawdzeniu izolacji stropodachów i uzupełnieniu np. granulatem brakującej masy izolacyjnej, akurat w SM „Karwiny” mamy już za sobą, gdyż prace te zostały wykonane w minionym roku. Rady nadzorcze w poprzednich latach nie dawały przyzwolenia na takie przedsięwzięcia. Wiele energii i pieniędzy uciekło przez dachy naszych budynków. Kontynuując porównania, brak prawidłowego docieplenia stropodachu przypomina człowieka ciepło ubranego w mroźną zimę, ale bez czapki. Tymczasem tą drogą wypromieniowuje 30 proc. ciepła.

(rak)

    
CMS - ACMS - GWPE ver.6.14    © 2007-2010 by www.dzielnica.pl All right reserved.   Zaloguj się